• Aktualny numer
  • Archiwum
  • Redakcja
  • O nas

listopad 2016, nr XIII
Niezależny portal prasowy miasta i gminy Mszczonów

Spółdzielnia listy pisze

Foto: Echo Mszczonowa

Od czasu złożenia przez nas skargi na odmowę udzielenia informacji prasowej przez Spółdzielnię Mieszkaniową w Mszczonowie nadal pozostajemy ze Spółdzielnią w korespondencji.
I jeszcze jedna sprawa, Panie redaktorze! – zwraca się Zarząd Spółdzielni do redaktora naczelnego naszej gazety. – W swoim artykule o dostępie prasy do informacji zamieszczonym na stronie internetowej „Echa Mszczonowa” w sierpniu 2016 r. uzasadnia Pan swoje zainteresowanie protokołem z lustracji działalności Spółdzielni, do którego dostęp mają wszyscy członkowie naszej Spółdzielni, toczącym się śledztwem (…). Śledztwo zostało umorzone. Zatem, jakie teraz ma Pan szlachetne intencje, które przyświecają batalii sądowej wszczętej przez Pana przeciw Spółdzielni w celu otrzymania tego dokumentu. Spółdzielcy mają pełny dostęp do protokołu z lustracji i posiadają instrumenty prawne do obrony swoich interesów. Pan nie jest członkiem Spółdzielni (pisownia oryginalna).

Po pierwsze – skargę złożyliśmy nie przeciw Spółdzielni, tylko na odmowę udzielenia informacji. Złożenie jakiegokolwiek odwołania nie jest skierowane przeciwko organowi, który wydał zaskarżany akt, tylko zmierza do podważenia tego aktu. Natomiast jeżeli Zarząd Spółdzielni utrudnia nam dostęp do sądu, bo nie nadaje skardze biegu, to sam jest sobie winien, że podjęliśmy dodatkowe kroki prawne (o tym napiszemy szerzej po uzyskaniu stosownego orzeczenia).

Po drugie – nigdy nie deklarowaliśmy szlachetnych pobudek, ani nawet chęci obrony interesów członków Spółdzielni. Deklarowaliśmy natomiast działalność prasową, a ta ma szereg funkcji. Oprócz funkcji informacyjnej prasa pełni też między innymi funkcję opiniotwórczą i kontrolną. Dlatego – zakładając nawet, że nasze artykuły o Spółdzielni rzeczywiście interesują wyłącznie Spółdzielców (co niekoniecznie musi być prawdą) – sam fakt dostępu Spółdzielców do dokumentów nie czyni działalności prasowej w tym zakresie bezużyteczną. Jako prasa możemy te informacje poddać selekcji i opatrzyć komentarzem, oferując Spółdzielcom produkt zgoła inny niż sucha, często obszerna, a niekiedy i trudna do zrozumienia treść dokumentów. Dlatego absurdalne jest stanowisko Zarządu Spółdzielni o braku potrzeby dostępu prasy do informacji o Spółdzielni. Zarząd zdaje się pytać: po co Spółdzielcy mają czytać o Spółdzielni w prasie, skoro mają dostęp do dokumentów? Dla nas jednak o wiele sensowniejsze jest pytanie: po co mają przeglądać dokumenty, skoro mogliby czytać prasę?
Opiniotwórczą rolę prasy świetnie dostrzega zresztą także i sam Zarząd Spółdzielni, skoro Prezes Mirosław Bronowski udziela wywiadów w Merkuriuszu i chwali się tam swoimi osiągnięciami. (Po co pan to robi, panie Prezesie? Czy Spółdzielcy nie mogą sobie sprawdzić w dokumentach, jak wspaniale zarządza pan Spółdzielnią?) I to jest właśnie typowe podejście osób na stanowiskach do działalności prasowej. W mniemaniu pana Bronowskiego, pana Stefanowskiego i pani Banasiewicz z Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej prasa ma służyć wyłącznie wystawianiu im laurek i promowaniu ich osiągnięć. Tymczasem w demokratycznym społeczeństwie pożądana jest nie tyle sama działalność prasowa, co przede wszystkim pluralizm prasowy, a więc obok laurek także działalność krytyczna. Pluralizm ten podlega także ochronie prawnej – zgodnie z ustawą prasa może pewnych informacji po prostu żądać, także wbrew woli dysponentów tych informacji. I nie ma tu znaczenia, proszę szanownego Zarządu, że informacje o Spółdzielni możemy otrzymać za pośrednictwem dowolnego jej członka. Informacje o asortymencie sklepu mięsnego też możemy uzyskać od dowolnego klienta tego sklepu, nadal jednak za najbardziej naturalne uważamy pytanie obsługi. Tym bardziej, gdybyśmy taką możliwość mieli wprost zapisaną w ustawie.

Po trzecie – drogę sądową uważamy za naturalny sposób rozwiązywania sporów prawnych. Sądy są dla ludzi. Skoro zatem w toku naszej działalności wynikł spór prawny co do tego, jakich informacji możemy żądać od Spółdzielni (w szczególności, czy możemy żądać treści niektórych dokumentów), to nie tylko mieliśmy pełne prawo poddać ten spór pod rozstrzygnięcie sądu, ale też uważamy to za zupełnie naturalne posunięcie. Jeśli się okaże, że mamy dostęp do dokumentów o działalności Spółdzielni – to dobrze, ułatwi nam to naszą działalność. Jeśli nie – no to trudno, będziemy szukać innych źródeł.

Wreszcie po czwarte – powody, dla których w ogóle prowadzimy działalność prasową, to wyłącznie nasza sprawa. Nie powinno mieć znaczenia, czy robimy to ze szlachetnym zamysłem krzewienia ideałów demokratycznego państwa prawa, z niechęci do osób na stanowiskach, dla poklasku, czy też po prostu dlatego że świetnie się przy tym bawimy. Pozwolimy sobie zatem pozostawić tego rodzaju pytania bez odpowiedzi.

Redakcja i wydawca: Radosław Botev (redaktor naczelny), ul. Szkolna 49, 96–323 Lutkówka. Miejsce wydania: Lutkówka.

© Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Darmowe Szablony Stron