Sądy łagodne w sprawach obostrzeń

Zapadły pierwsze orzeczenia sądów w sprawach naruszeń pandemicznych obostrzeń. Zwróciliśmy się do sądów z okolicznych powiatów o udostępnienie nam wszystkich, wydanych po 1 kwietnia 2020 r. orzeczeń w sprawach o wykroczenia z art. 54 kodeksu wykroczeń. To na podstawie tego przepisu Policja najczęściej nakładała mandat za niestosowanie się do rządowych rozporządzeń stanu epidemii. W przypadku nieprzyjęcia mandatu Policja kierowała wniosek o ukaranie do sądu rejonowego, a ten wydawał orzeczenie.
W Grójcu, Żyrardowie i Grodzisku Mazowieckim do dnia udzielenia nam informacji nie orzekano jeszcze w sprawach z art. 54 kodeksu wykroczeń, odpisy orzeczeń uzyskaliśmy natomiast z sądów w Sochaczewie, Skierniewicach, Rawie Mazowieckiej i Łowiczu. W większości są to na razie pojedyncze sprawy, trudno więc w tej chwili wnioskować o ogólnej „linii orzeczniczej”, tym bardziej że udostępnione nam wyroki nie zawierają uzasadnień. Mimo to pokusimy się jednak o wstępną analizę.

Najłagodniej do sprawy podchodzili sędziowie z Sochaczewa i Skierniewic. Tutaj zapadły wyroki o wymierzeniu jedynie czysto symbolicznej kary nagany. Jest to najłagodniejsza kara za wykroczenie, nie wiąże się z żadnymi realnymi negatywnymi skutkami dla obwinionego – jest to swoiste „pogrożenie palcem”. Tym bardziej jeśli – tak jak miało to miejsce w analizowanych sprawach – obwinionego dodatkowo zwalniano jeszcze z kosztów postępowania.
Wyjątek w tych sądach stanowiły przypadki, gdy oprócz naruszania pandemicznych obostrzeń obwinionemu zarzucano jeszcze inne czyny – wtedy orzekano już łączną karę pieniężną. Należy jednak zauważyć, że za te pozostałe czyny zapewne wymierzono by karę, nawet gdyby nie doszło do naruszenia obostrzeń.
Przykładowo jeśli ktoś tylko spokojnie spacerował sobie po terenach zielonych albo spotykał się z innymi osobami w czasie, gdy było to zabronione, to w sochaczewskim sądzie dostawał tylko naganę:


Jeżeli jednak oprócz naruszenia obostrzeń obwiniony zachowywał się nieobyczajnie, bo leżał pijany na poboczu, i zaśmiecał ulicę puszkami po piwie albo na widok policjantów zareagował wulgaryzmami i rzucił butelką o chodnik, to już dostawał karę pieniężną:


Podobnie w Skierniewicach – pani, która zorganizowała imprezę w czasie zagrożenia epidemicznego otrzymała naganę, zaś „recydywistom”, którzy mieli na sumieniu także m.in. drobne kradzieże, wymierzano już kary pieniężne:


Surowszy był Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej, który już za samo tylko nieutrzymanie odległości 2 metrów od innej osoby wymierzył karę 100 zł. Więcej otrzymali ci, którym dodatkowo zarzucono również używanie słów nieprzyzwoitych, przy czym nawet wówczas łączne kary były niższe niż maksymalna kwota 500 zł, przewidziana za samo łamanie obostrzeń:


Natomiast w Sądzie Rejonowym w Łowiczu zapadł wprawdzie wyrok wymierzający karę 500 zł, jednak w tym wypadku chodziło o ukaranie za dwa, popełnione w różnych dniach, naruszenia obostrzeń, polegające na naruszeniu zakazu przemieszczania się i nieutrzymaniu odległości 2 metrów od innej osoby:


Powyższe wyroki są prawomocne. Zapadły w trybie nakazowym, a więc bez przeprowadzanie rozprawy – jedynie na podstawie ustaleń Policji. Obwinieni nie skorzystali z prawa do złożenia sprzeciwu i skierowania sprawy na rozprawę.

Ogólnie z powyższych wyroków wynika, że okoliczne sądy obchodzą się z obwinionymi o naruszanie obostrzeń stosunkowo łagodnie – wydaje się zatem, że warto w takich sprawach nie przyjmować mandatów od Policji. Wprawdzie żaden sąd nie zdecydował się na całkowite zanegowanie legalności tych kar, tak jak zrobił to Sąd Rejonowy w Kościanie w województwie wielkopolskim, nawet jednak i u nas widać pewien opór przed wymierzaniem surowych kar. Jak zatem na tym tle wypadają wymierzane za te same czyny wielotysięczne kary administracyjne, w których folguje sobie SANEPID?